dezd

środa, 27 listopada 2019

Rajd Barbórka 2019: Kuba Greguła: "Karowa to sztos!"

Było już o najszybszych, najbardziej doświadczonych, tych z największą liczbą tytułów. Było o kobietach za kierownicą i o mistrzach wirtualnego ścigania. Czas na prawdopodobnie najmłodszego kierowcę w Rajdzie Barbórka, który dopiero w tym roku rozpoczął starty w rajdach. Porozmawialiśmy z Kubą Gregułą o tym, skąd się wziął w motorsporcie i o dziecięcych fantazjach, które zaczynają się spełniać.

Kubo, masz dopiero 18 lat, więc pozwolisz, że będę mówił do Ciebie na Ty. Skąd się chłopaku wziąłeś w rajdach?

Sam nie wiem (uśmiech). Dużo osób pyta mnie o to czemu rajdy i taka nietypowa droga. Jako 4-latek dostałem małego quada, później wsiadłem do gokartów na kilka lat. Jeździłem wieloma samochodami wyścigowymi, ale pierwsze testy rajdówką sprawiły mi bajeczną frajdę. Dały dużo adrenaliny i fanu. Po latach w kartingu, krótkiej przygodzie „na przeczekanie” w wyścigach górskich ośką, postanowiłem spróbować swoich sił w rajdach. Wtedy pojawiła się okazja i dostałem angaż do Subaru Poland Rally Team.

Startowaliście z zespołem w mistrzostwach Litwy, czyli prosto z asfaltów, wrzucono Cię na szutrowe nawierzchnie…

To było konkretne wyzwanie. Cały ten sezon 2019 to rok moich „pierwszych razów” (uśmiech). Nie mogłem startować w rajdach w Polsce, aż do czasu moich 18 urodzin. Wspólnie z SPRT podjęliśmy decyzję o starcie na Litwie i Łotwie, gdzie było to możliwe. Miałem się uczyć, nie było oczekiwań co do wyników. Jednak szybko odnalazłem się w tej „zakurzonej” rzeczywistości i udało się wywalczyć kilka dobrych wyników, kończąc na 3 miejscu w „litewskiej N-ce”. Już od początku sezonu wiedziałem, że rajdy to moje miejsce w motorsporcie.

Prawie cały rok na szutrze, a przed Tobą… asfaltowe wyzwanie

Proporcjonalnie prawie 90% sezonu ścigałem się po szutrze, ale „liznąłem” też trochę asfaltów. Zaliczyłem swój debiut w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski wygrywając klasę właśnie w asfaltowym Rajdzie Śląska, chwilę przed rajdem w ramach „testów” jechałem jako samochód „0” w rundzie mistrzostw świata – Rajdzie Niemiec. A teraz czas na Barbórkę!


Patrząc po wynikach tego sezonu, większość prologów czy miejskich odcinków wygrywałeś w klasie, zatem można powiedzieć, że wyścigowe odcinki Barbórki powinny Ci pasować.

W porównaniu do kolegów, którzy zaliczają N-ty start w Barbórce, to nie mam praktycznie żadnego doświadczenia. W zeszłym roku przejechałem trochę imprez typu „SuperOes” samochodem R2, także miałem już okazje zmierzyć się z podobnymi próbami. Faktycznie odcinki miejskie w zasadzie na każdym rajdzie szły nam bardzo dobrze, także myślę, że nie powinno być źle. Lubię jeździć takie próby, choć Barbórka bywa nieprzewidywalna (uśmiech).

Dopiero zacząłeś swoją przygodę z jazdą z pilotem. Czy uważasz, że opis będzie ważny czy to jednak zawody gdzie wystarczy tylko dobrze kojarzyć i pamiętać próby?

Myślę, że opis zawsze jest bardzo ważny. Takie próby na pewno nie jest trudno zapamiętać, ale pamięć potrafi być zawodna, a dobry opis może być potwierdzeniem pamięci kierowcy. No i uwielbiam jeździć z Grzesiem Dachowskim, więc jazda z takim pilotem to nie tylko obowiązek, ale też czysta przyjemność.

Zadebiutujesz w tym roku w Rajdzie Barbórka, ale wiem, że bacznie obserwowałeś ten rajd wcześniej…

Byłem w ubiegłym roku na Karowej i Bemowie. Pamiętam, że było… zimno. Ale Karowa to sztos! Moim marzeniem było wystąpić w tym rajdzie i na Karowej oczywiście. Przyznam się Wam do czegoś – jako 6-letni chłopiec oglądałem Karową w telewizji. Powiedziałem wtedy tacie, że jak będę duży to tam wystartuję! Nie wiem co wtedy pomyślał (uśmiech).

fot. barborka.pl

Zapraszamy do polubienia fanpage MotoReporter na Facebooku oraz do śledzenia naszego Instagramaaby być na bieżąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz